Dobranoc.
- NiePoczytalna02

- 4 paź 2019
- 2 minut(y) czytania
Dziś tylko krótki tekst. Tak na dobranoc, po długim, ciężkim tygodniu.
Mam pustkę w głowie, a natchnienie jakoś nie bardzo chce do mnie wrócić. Podobnie jak rozsądek i dystans do wszystkiego.
Do ludzi i ich ekscesów, na przykład.
(Nie mówię, że kiedykolwiek wcześniej byłam rozsądna. Po prostu umiałam określić, w którym momencie trzeba dać sobie spokój. Teraz niby też umiem. Ale jakoś nic z tego nie wynika.)
Ale wróćmy do ludzi.
Eh, niedobrze jest ufać ludziom. Nie zrozum mnie źle, ludzie są cudowni. Serio, kocham ludzi. Kocham was wszystkich (staram się!). Ale praktycznie patrząc, kiedy żywimy jakiekolwiek ciepłe uczucia do człowieka, sami wystawiamy się na krzywdę. I to wydaje mi się naturalne, co nie znaczy, że bezbolesne. Nie mówię o każdej relacji, bo nie znam historii każdej relacji, co się rozumie samo przez się. Ale, kurczę, w większości przypadków to po prostu boli.
Zapytasz, kto mi niby robi taką krzywdę, że o tym piszę.
Ja sama, mój drogi Czytelniku. Może nawet nie do końca świadomie, ale co to za różnica, świadomie czy nie. Ja sama czy ktoś inny. Wiesz, ja sama jestem sobie winna. Ale wierzę, że niedługo odzyskam rozsądek (o ile w moim przypadku można mówić o rozsądku).
No dobra, że odzyskam umiejętność dawania sobie spokoju w odpowiednim momencie.
A Ty, mój drogi Czytelniku, obserwuj i nie daj się zwieść.
Może widujesz mnie codziennie (haha, współczuję). Zatem pamiętaj, że rzeczy rzadko są takimi, na jakie wyglądają na pierwszy rzut oka. A ja jestem niezłą aktorką. Albo oszustką, jak wolisz.
(Tylko nie myśl sobie, że ja cały czas udaję. No sorry, ale tak się nie da. Naprawdę.)
Stała czujność, Przyjacielu. Jak mawiał Szalonooki (potterhead? Ktoś, coś?), stała czujność.
Miało być krótko, wyszło jak zwykle.
Do zobaczenia, Czytelniku.
Wszystko będzie dobrze.
Kiedyś na pewno.
Komentarze